niedziela, 29 czerwca 2014

1 miesiąc i 1 tydzień...

.... tyle pozostało do wyjazdu :) Póki co, w ogóle do mnie nie dociera, że za kilka tygodni będę mieszkać na malowniczym i gorącym Południu :) W obcym kraju, wśród ludzi mówiących innym językiem, w nieco innej kulturze. Coraz częściej zastanawiam się, jak to się wszystko ułoży, czy odnajdę się w nowej rzeczywistości, czy znajdę pracę, czy poznam nowych przyjaciół, takich od serca. Pytań coraz więcej, ale z drugiej strony, czy rozmyślanie na ten temat cokolwiek zmieni? Chyba po prostu należy żyć, zamiast się nad tym życiem zastanawiać :)
Załatwiam już ostatnie sprawy związane z potrzebnymi papierami. Jakiś czas temu odebrałam w USC europejski odpis aktu urodzenia, który we Francji przydaje się w kilku sytuacjach, m.in. przy załatwianiu ubezpieczenia zdrowotnego. Jest to dokument wielojęzyczny, pierwsza strona objaśniona jest po polsku, niemiecku i francusku, natomiast z tyłu jest legenda w innych językach. Nie wiedziałam jaki powód podać przy pobieraniu tego odpisu, więc zaznaczyłam "dla pracodawcy" i papier dostałam za darmo :) Nie wiem jak to jest w przypadku innych powodów. Załatwienie tego dokumentu zajęło mi w sumie niecałe 5 minut, bez żadnych kolejek.
Teraz jestem na etapie pisania i tłumaczenia referencji. Mam zamiar pozyskać referencje od kilku pracodawców, u których już wcześnie pracowałam. Każdą referencję piszę w dwóch wersjach językowych i proszę o podpisanie obu przez pracodawcę. Jeśli pracodawca ma obiekcje i obawy przed podpisaniem wersji francuskiej (nieznajomość języka) można zaproponować podpisanie wersji polskiej, a wersję francuską dołączyć później jako tłumaczenie. We Francji referencje są bardzo mile widziane, a czasami wręcz wymagane. Jako osoba ubiegająca się o pracę należy mieć jak najwięcej "asów w rękawie" i właśnie referencje od poprzednich pracodawców są, według mnie, absolutnym "must have". Oczywiście wszelkie dyplomy, certyfikaty językowe, certyfikaty ukończenia szkoleń, kursów, czy choćby uczestnictwa w kongresach/konferencjach są również jak najmilej widziane, nie tylko za granicą, ale coraz częściej i w Polsce. O tłumaczeniu dyplomów pisałam przy okazji notki o szkole.

To, co zostało mi jeszcze do załatwienia w lipcu:
- wyrobienie Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego,
- wypowiedzenie umowy abonenckiej w Orange,
- odebranie paszportu.

Natomiast w sierpniu, przed samym wylotem, muszę:
- wykupić w Ryanairze wybrany bagaż rejestrowany,
- spakować część rzeczy w kartony i nadać kurierem,
- zapłacić za szkołę.

Zastanawiam się jeszcze, co zrobić z kontem bankowym, myślę nad likwidacją karty płatniczej i pozostawieniem sobie samego rachunku, przynajmniej do czasu otworzenia francuskiego konta bankowego.
Macie jakieś doświadczenia w tej kwestii?

1 komentarz:

  1. Ja przed wyjazdem zamknęłam stare konto i otworzyłam walutowe i zwykłe w jednym banku w ten sposób na walutowym mogę sobie odłożyć kasę normalnie w dolarach a na zwykłe mogę przelać tam nastąpi automatyczne przewalutowanie i mogę sobie zapłacić rachunki z PL :p

    OdpowiedzUsuń