środa, 18 lutego 2015

Francuska biurokracja #2

Na jej temat pisalam juz kiedys posta, wiec jesli macie ochote poczytac o moich pierwszych z nia zmaganiach to odsylam tutaj.
Niestety im dalej w las, tym gorzej. Szczerze uwazam, ze zalatwienie czegokolwiek w polskich urzedach to przy tym bulka z maslem.
Jak wiecie mam ubezpieczenie studenckie, co w praktyce oznacza tyle, ze idac do lekarza place za wizyte, biore specjalny formularz (feuille de soins), wysylam go nastepnie do mojej agencji ubezpieczeniowej, a ona w ciagu paru dni zwraca mi koszty wizyty na moje konto bankowe. Oczywiscie tym sposobem trwa to wszystko kilka dni, jak nie wiecej, bo w koncu musze sie pofatygowac na poczte, list musi do nich dotrzec, potem oni ogarniaja co i jak, wiec zajmuje to troche czasu i wymaga zachodu. Dlatego najlepszym rozwiazaniem jest wyrobienie sobie carte vitale. Podczas wizyty u lekarza najpierw skanuje sie wlasnie karte, a nastepnie placi, dzieki czemu tranzakcja przebiega sprawniej i nie trzeba juz nic pobierac, ani wysylac.
Podczas wybierania ubezpieczenia zdrowotnego agentka zapewnila mnie, ze wyrobienie carte vitale zajmuje 1 miesiac od momentu zlozenia papierow. Mysle sobie: "ok, jeden miesiac to jeszcze nie tak duzo". Podala mi dokumenty potrzebne do wyrobienia karty, zlozylam je wraz z zapisywaniem sie do ubezpieczalni i czekalam w nadziei, ze skoro ubezpieczenie jest wazne od pazdziernika, to karta powinna przyjsc w listopadzie. Pod koniec listopada przyszedl list informujacy o przydzieleniu mi numéro d'immatriculation (cos w rodzaju naszego PESELu) i notatka, ze jesli chce wyrobic sobie carte vitale to nalezy doslac jeszcze kilka dokumentow. Fotokopia dowodu osobistego i przetlumaczony odpis aktu urodzenia. Super. Szkoda tylko, ze dokladnie te same dokumenty juz skladalam. Lekko wkurzona wyslalam niezwlocznie co potrzeba, liczac, ze moja carte vitale przyjdzie po Nowym Roku. W styczniu ni widu ni sluchu, wiec wraz z TZ, ktoregos dnia pojechalismy do odpowiednika polskiego NFZ spytac o status mojej karty (w koncu maja wglad w takie rzeczy, bo wszystkie karty robione sa w jednym miejscu). Tam powiedzieli, ze nie moga nam pomoc i mamy sie udac bezposrednio do ubezpieczalni, czyli do LMDE. Bedac w Montpellier po odbior dyplomu, zahaczylam o agencje, gdzie czekalam chyba z 40 minut, tylko po to, zeby dowiedziec sie, ze agentka, z ktora rozmawialam wprowadzila mnie w blad i w moim przypadku (jestem obcokrajowcem) wyrobienie carte vitale zajmuje do 6 miesiecy!!! 3 miesiace trwa przyznanie "peselu" stalego, bo obecnie mam tymczasowy, a kolejne 3 miesiace wyrobienie karty. SWIETNIE. Pytam sie goscia, czy moze sprawdzic status mojej sprawy i czy wszystkie dokumenty sa w porzadku. Status "w toku". Mysle sobie: "dobrze, ze chociaz dokumenty sa ok". 
Kilka dni temu otrzymalam kolejny list z formularzem do wypelnienia i prosba o doslanie fotokopii mojego dowodu osobistego (ktora juz wysylalam 2 razy).

Generalnie to juz sama nie wiem czy sie smiac czy plakac. 
Mozecie sie dziwic, czemu tak mi zalezy na tej karcie, przeciez i tak czesto do lekarza nie chodze. No nie, ale:
1) ze wzgledu na brak karty i moj tymczasowy numer, musze placic w aptece za leki, ktore powinny byc darmowe, farmaceuci odrzucaja moj numer twierdzac, ze jest nieprawidlowy,
2) wielu pracodawcow wymaga posiadania carte vitale (tak! to kolejna chora sytuacja i bledne kolo, no bo jak mozna miec karte, skoro nie jest sie ubezpieczonym, a nie jest sie ubezpieczonym, bo sie nie pracuje?).
Francja to kraj absurdow. Serio.

Podobna sytuacje mialam przy okazji zakladania konta bankowego, gdzie pracownik poprosil mnie o dokument potwierdzajacy to, ze jestem ubezpieczona konkretnie w LMDE (ten bank i moja ubezpieczania maja "deal" miedzy soba i zakladajac tam konto moglam liczyc na tansze oplaty). Niestety na tamta chwile nie bylam jeszcze oficjalnie zarejestrowana w LMDE, bo zeby to zrobic potrzebowalam numeru konta bankowego ;) Bledne kolo nr 2!

Ogolnie jesli w urzedzie lub gdziekolwiek ktos Wam mowi, ze na cos czeka sie miesiac, to przemnozcie to x2, a dla wiekszej pewnosci x4. 
Wyrabiajac karte miesieczna na przejazdy pociagiem, mialam ja dostac w ciagu 2 tygodni, a dostalam po ponad 2 miesiacach.

Zona mojego tescia czekala na swoja carte vitale 18 miesiecy (!!!) tylko dlatego, ze wczesniej miala wspolne ubezpieczenie i wspolna karte ze swoim mezem, a po rozwodzie musiala wyrobic swoja. Jak dla mnie troche przeginka...
Ponoc, jesli zalezy Wam na carte vitale, a np. wasz partner ja juz posiada, to warto dopisac sie do jego ubezpieczenia, wtedy uzywacie jego numeru, a wasza karta przychodzi po miesiacu. Ponoc. Tak slyszalam.

To tyle jest chodzi o wylewanie zali na francuska skomplikowana administracje! Na pewno jest ona zdecydowana wada tego kraju.

poniedziałek, 2 lutego 2015

Po przerwie...

Na wstepie chcialam przeprosic wszystkich moich czytelnikow za brak nowych postow. Niestety grudzien i styczen byly dla mnie dosc ciezkie, intensywne i obfitowaly w wiele ciagnacych sie za soba problemow zdrowotnych. Ogrom stresu, ktory towarzyszyl egzaminom koncowym bardzo oslabil moj organizm, przez co praktycznie non stop chorowalam. Wrocila takze nerwica lekowa, z ktora borykam sie od dwoch lat i ktora czesto nie pozwala mi normalnie funkcjonowac, ale nie o tym chcialam pisac. Nauczylam sie, ze nie nalezy obarczac innych swoimi problemami, bo kazdy z nas ma swoje - mniejsze lub wieksze. Osoby, ktore maja podobne problemy do moich powinny poszukac pomocy u specjalisty lub przynajmniej wsrod innych osob cierpiacych na te sama chorobe (aby moc sie wzajemnie dzielic emocjami i wspierac).

Koniec smutkow :)
Nie wiem czy uda mi sie nadrobic ostatnie 2 miesiace w jednym poscie, ale sprobuje.

W Wigilie postanowilam przetestowac po raz pierwszy francuska sluzbe zdrowia i moj TZ wiozl mnie pol przytomna do lekarza, a potem na badania do laboratorium ;) Na szczescie leki postawily mnie na nogi na tyle, ze wytrwalam na kolacji az do polnocy. Byla to moja pierwsza Wigilia we Francji i szczerze mowiac troche sie zawiodlam sposobem jej spedzania, ale o tym powinnam napisac osobna notke :) Ogolnie bylo bardzo wesolo, wiec milo spedzilam czas. Rowniez pierogi ruskie, ktore ulepilismy specjalnie na te okazje z TZem zrobily furrore wsrod Francuzow :) Upieklismy tez makowca, a ja dodatkowo zrobilam ciasteczka-reniferki :)









Sylwestra spedzilismy we dwojke - ja wciaz lekko chora nie mialam ochoty na zadne wyjscia. Chcielismy zarezerwowac stolik na kolacje w jednej restauracji, ale troche za pozno sie obudzilismy, wiec skonczylo sie zamowieniem zarcia z naszej ulubionej japonskiej knajpy ;) Pozniej zrobilismy sobie pyszne fondue czekoladowe:




Polecam!!! Wystarczy roztopiona czekolada i owoce/pianki :)

W Nowy Rok pogoda byla piekna, wiec wyskoczylismy na spacer do Valras. Niestety nie tylko my wpadlismy na ten pomysl - na deptaktu tlumy, ale i tak bylo fajnie :)



11. stycznia polecialam na tydzien do Polski i po ponad 5 miesiacach zobaczylam sie w koncu ze swoja rodzina i przyjaciolmi :D Bylo super - tydzien zlecial w mgnieniu oka i az zal bylo wyjezdzac, choc tez bardzo sie stesknilam za moim TZem :) Nadrobilam zaleglosci, odwiedzilam moja stara grupe i nauczycielke z francuskiego w AF, zalapalam sie na czwarte urodziny mojej chrzesnicy, odwiedzilam okuliste, zrelaksowalam sie na saunie i na masazu, pogadalam sobie w koncu troche po polsku :D Aha i najwazniejsze - zmienilam fryzure ;) Mam teraz mojego ulubionego asymetrycznego boba, do tego lekkie ombre z przodu :)



Moze byc? ;)

Po powrocie do Francji pojechalam do Montpellier odebrac dyplom i wyniki egzaminow koncowych. ZDALAM! Zabraklo mi 0.3 punkta w sredniej do oceny Très bien (bardzo dobry), ale i tak jestem super szczesliwa :) Oficjalnie juz mowie po francusku na poziomie B2, co w praktyce oznacza tyle, ze jestem w stanie dogadac sie w kazdej sytuacji ;) Zdarzylam sie juz o tym przekonac odwiedzajac moja ubezpieczalnie, ginekologa czy po prostu rozmawiajac z Francuzami na codzien.

Teraz przede mna najtrudniejsza czesc planu "Przeprowadzka do Francji" czyli znalezienie pracy. Spedza mi to sen z powiek, ale wiem, ze predzej czy pozniej sie uda :) Wlasnie jestem w trakcie pisania swojego CV po francusku... Trzymajcie kciuki!

P.S. Tak, blog mial byc zablokowany. Po przemysleniu sprawy uznalam, ze jednak zostawie go tak, jak jest z prostej przyczyny - mam nadzieje, ze dostepne tutaj informacje beda dla kogos pomocne. Zakladajac bloga chcialam stworzyc takie male kompedium wiedzy dla osob wyjezdzajacych do Francji. Osoby, ktore podaly w komentarzach swoj adres e-mail otrzymaly cos ode mnie ;)