środa, 25 marca 2015

Swiateczne przemyslenia

Wypadaloby napisac maly update, bo jedna notka na miesiac to troche malo ;)
Zycie plynie sobie w wolnym i spokojnym tempie. Czasem chcialabym, zeby czas nieco przyspieszyl i bylo juz po Swietach. W kwietniu czekaja mnie w koncu zmiany i juz nie moge sie ich doczekac!
A propos Swiat - w tym roku w ogole nie czuje ich klimatu... gdyby nie fakt, ze niedawno w supermarketach na samym wejsciu wrzucili pare ton czekoladowych kroliczkow i jajek, nie mialabym pojecia, ze to juz teraz. Sprawdzilam w kalendarzu - ja pie$#^!& to juz w nastepna niedziele!! 
Rok temu Swieta Wielkanocne spedzilam we Francji, notka o nich pojawila sie tutaj: http://zycienapoludniu.blogspot.fr/2014/05/paques.html

W tym roku, w zwiazku z niedosytem jaki pozostal po Wigilii, mam ochote na polskie wielkanocne sniadanie, ale moge sobie co najwyzej takie namalowac. Jakby nie liczyc, beda to juz drugie Swieta bez zurku, jajek i bialej kielbasy... zapowiedzialam juz TZowi, ze w grudniu, chocby sie palilo, walilo, samoloty z nieba spadaly i terrorysci strzelali, lecimy na Swieta Bozonarodzeniowe do Polski. Dla mojego TZa polskie tradycje wydaja sie bardzo skomplikowane, a po przeczytaniu artykulu na temat tradycji bozonarodzeniowych (wiecie: oplatek, potrawy, sianko - te sprawy), popadl w pewnego rodzaju letarg, cicho mruczac pod nosem, ze "nigdy tego nie ogarnie". Patrzac na nas z boku trzeba przyznac, ze faktycznie moze sie to wszystko wydawac dziwne... no bo po jakiego grzyba pakowac do koszyczka po kawalku chleba i kielbasy, leciec z tym do kosciola, by ksiadz pokropil woda, a nastepnego dnia ten czerstwy chleb i wysuszona kielbe jesc? ;) Nie mowiac juz o tym, ze tydzien wczesniej lecimy do kosciola z jakims kolorowym habaziem. Francuz tego nie ogarnie :)
Czekam na moment az ustatkujemy sie na 100% i ja im wtedy pokaze, co znacza swieta! Mam ochote zrobic polska Wigilie dla tych wszystkich francuskich nie(do)wiarkow!

wtorek, 3 marca 2015

No nareszcie ;)

Widac moje narzekanie z poprzedniej notki jakos dziwnym sposobem wplynelo na przyspieszenie procesu wydania carte vitale i dzis, jedynie 2 tygodnie od odeslania wypelnionego formularza, przyszedl do mnie poczta moj zielony kawalek plastiku! 



Normalnie mialam ochote skakac pod sufit :) Zdjecie na karcie wyglada w prawdzie jak obraz jakiegos swietego patrona i generalnie wywoluje u nas ironiczne usmieszki pod nosem, ale moglo byc zdecydowanie gorzej ;)
Uznaje zatem miesiac marzec za bardzo fajnie rozpoczety! Biore sie juz na serio za szukanie pracy i mam nadzieje, ze skoro ten miesiac tak dobrze sie zaczal, to i dobrze sie skonczy ;)

Na dokladke - u nas wiosna w pelni, wczoraj bylo 20 stopni ;)