Na wstepie chcialam przeprosic wszystkich moich czytelnikow za brak nowych postow. Niestety grudzien i styczen byly dla mnie dosc ciezkie, intensywne i obfitowaly w wiele ciagnacych sie za soba problemow zdrowotnych. Ogrom stresu, ktory towarzyszyl egzaminom koncowym bardzo oslabil moj organizm, przez co praktycznie non stop chorowalam. Wrocila takze nerwica lekowa, z ktora borykam sie od dwoch lat i ktora czesto nie pozwala mi normalnie funkcjonowac, ale nie o tym chcialam pisac. Nauczylam sie, ze nie nalezy obarczac innych swoimi problemami, bo kazdy z nas ma swoje - mniejsze lub wieksze. Osoby, ktore maja podobne problemy do moich powinny poszukac pomocy u specjalisty lub przynajmniej wsrod innych osob cierpiacych na te sama chorobe (aby moc sie wzajemnie dzielic emocjami i wspierac).
Koniec smutkow :)
Nie wiem czy uda mi sie nadrobic ostatnie 2 miesiace w jednym poscie, ale sprobuje.
W Wigilie postanowilam przetestowac po raz pierwszy francuska sluzbe zdrowia i moj TZ wiozl mnie pol przytomna do lekarza, a potem na badania do laboratorium ;) Na szczescie leki postawily mnie na nogi na tyle, ze wytrwalam na kolacji az do polnocy. Byla to moja pierwsza Wigilia we Francji i szczerze mowiac troche sie zawiodlam sposobem jej spedzania, ale o tym powinnam napisac osobna notke :) Ogolnie bylo bardzo wesolo, wiec milo spedzilam czas. Rowniez pierogi ruskie, ktore ulepilismy specjalnie na te okazje z TZem zrobily furrore wsrod Francuzow :) Upieklismy tez makowca, a ja dodatkowo zrobilam ciasteczka-reniferki :)
Sylwestra spedzilismy we dwojke - ja wciaz lekko chora nie mialam ochoty na zadne wyjscia. Chcielismy zarezerwowac stolik na kolacje w jednej restauracji, ale troche za pozno sie obudzilismy, wiec skonczylo sie zamowieniem zarcia z naszej ulubionej japonskiej knajpy ;) Pozniej zrobilismy sobie pyszne fondue czekoladowe:
Polecam!!! Wystarczy roztopiona czekolada i owoce/pianki :)
W Nowy Rok pogoda byla piekna, wiec wyskoczylismy na spacer do Valras. Niestety nie tylko my wpadlismy na ten pomysl - na deptaktu tlumy, ale i tak bylo fajnie :)
11. stycznia polecialam na tydzien do Polski i po ponad 5 miesiacach zobaczylam sie w koncu ze swoja rodzina i przyjaciolmi :D Bylo super - tydzien zlecial w mgnieniu oka i az zal bylo wyjezdzac, choc tez bardzo sie stesknilam za moim TZem :) Nadrobilam zaleglosci, odwiedzilam moja stara grupe i nauczycielke z francuskiego w AF, zalapalam sie na czwarte urodziny mojej chrzesnicy, odwiedzilam okuliste, zrelaksowalam sie na saunie i na masazu, pogadalam sobie w koncu troche po polsku :D Aha i najwazniejsze - zmienilam fryzure ;) Mam teraz mojego ulubionego asymetrycznego boba, do tego lekkie ombre z przodu :)
Moze byc? ;)
Po powrocie do Francji pojechalam do Montpellier odebrac dyplom i wyniki egzaminow koncowych. ZDALAM! Zabraklo mi 0.3 punkta w sredniej do oceny Très bien (bardzo dobry), ale i tak jestem super szczesliwa :) Oficjalnie juz mowie po francusku na poziomie B2, co w praktyce oznacza tyle, ze jestem w stanie dogadac sie w kazdej sytuacji ;) Zdarzylam sie juz o tym przekonac odwiedzajac moja ubezpieczalnie, ginekologa czy po prostu rozmawiajac z Francuzami na codzien.
Teraz przede mna najtrudniejsza czesc planu "Przeprowadzka do Francji" czyli znalezienie pracy. Spedza mi to sen z powiek, ale wiem, ze predzej czy pozniej sie uda :) Wlasnie jestem w trakcie pisania swojego CV po francusku... Trzymajcie kciuki!
P.S. Tak, blog mial byc zablokowany. Po przemysleniu sprawy uznalam, ze jednak zostawie go tak, jak jest z prostej przyczyny - mam nadzieje, ze dostepne tutaj informacje beda dla kogos pomocne. Zakladajac bloga chcialam stworzyc takie male kompedium wiedzy dla osob wyjezdzajacych do Francji. Osoby, ktore podaly w komentarzach swoj adres e-mail otrzymaly cos ode mnie ;)




.jpg)

O matko, to chyba wyczerpałaś limit choroby na najbliższe lata ;) Świetna fryzurka! Może i ja sobie coś takiego zafunduje? :D
OdpowiedzUsuńZafunduj, zafunduj :) wygoda niesamowita - mycie i suszenie 10x szybciej niz wlosow dlugich :)
UsuńZmieniłam adres teraz jestem tu: http://kropka-za-oceanem.blogspot.com/
UsuńSuper, że zdecydowałaś się wrócić :)
OdpowiedzUsuńCo nieco wiem o nerwicy-niestety, ale fajnie,że przeszło :)
OdpowiedzUsuńTakie fryzury lubię najbardziej, są takie praktyczne :)
Te ciasteczka-tęsknię za świętami :)
Niestety nie przeszlo jeszcze, ale nerwica lekowa ma to do siebie, ze lubi powracac... walcze :) faktycznie, krotkie fryzurki sa praktyczne!
UsuńJestem ciekawa tej Wigilii.
OdpowiedzUsuńBardzo Ci pasuje taki bob.
Chciałabym zobaczyć Francję:)
dziekuje :) a Francja jest piekna, bardzo polecam - szczegolnie miejsca nie "oklepane" w stylu Paryz, wieza Eiffle'a itd
UsuńMoże kiedyś uda mi się spełnić to małe marzenie:)
UsuńPo pierwsze PIĘKNIE Ci w nowej fryzurce :)
OdpowiedzUsuńpo drugie super, że wróciłaś i nie zamykasz bloga, po trzecie gratuluję zdanych egzaminów i powodzenia w znalezieniu pracy ;)
po pierwsze dziekuje, po drugie dziekuje i po trzecie dziekuje :D
UsuńSuper Ci w nowym image :D
OdpowiedzUsuńdziekuje :*
UsuńFaktycznie długo Cię nie było, ale udało Ci się nieźle streścić ostatnie miesiące :)
OdpowiedzUsuńJa jestem fanką dłuuuugich włosów i sama z uporem od zawsze je zapuszczam (ale niedawno zorientowałam się, że właśnie przez fryzjerów nie mogę :/), zaś powiem Ci, że w tym bobie Ci naprawdę fajnie :)
Powodzenia i wyzdrowienia zatem...
OdpowiedzUsuńserdecznie z 13,
Maciek, Marsylia
http://znadsrodziemnego.wordpress.com
dziekuje!
UsuńTeż mi taka fryzura po głowie chodzi :D
OdpowiedzUsuńpolecam :)
Usuń