Niestety im dalej w las, tym gorzej. Szczerze uwazam, ze zalatwienie czegokolwiek w polskich urzedach to przy tym bulka z maslem.
Jak wiecie mam ubezpieczenie studenckie, co w praktyce oznacza tyle, ze idac do lekarza place za wizyte, biore specjalny formularz (feuille de soins), wysylam go nastepnie do mojej agencji ubezpieczeniowej, a ona w ciagu paru dni zwraca mi koszty wizyty na moje konto bankowe. Oczywiscie tym sposobem trwa to wszystko kilka dni, jak nie wiecej, bo w koncu musze sie pofatygowac na poczte, list musi do nich dotrzec, potem oni ogarniaja co i jak, wiec zajmuje to troche czasu i wymaga zachodu. Dlatego najlepszym rozwiazaniem jest wyrobienie sobie carte vitale. Podczas wizyty u lekarza najpierw skanuje sie wlasnie karte, a nastepnie placi, dzieki czemu tranzakcja przebiega sprawniej i nie trzeba juz nic pobierac, ani wysylac.
Podczas wybierania ubezpieczenia zdrowotnego agentka zapewnila mnie, ze wyrobienie carte vitale zajmuje 1 miesiac od momentu zlozenia papierow. Mysle sobie: "ok, jeden miesiac to jeszcze nie tak duzo". Podala mi dokumenty potrzebne do wyrobienia karty, zlozylam je wraz z zapisywaniem sie do ubezpieczalni i czekalam w nadziei, ze skoro ubezpieczenie jest wazne od pazdziernika, to karta powinna przyjsc w listopadzie. Pod koniec listopada przyszedl list informujacy o przydzieleniu mi numéro d'immatriculation (cos w rodzaju naszego PESELu) i notatka, ze jesli chce wyrobic sobie carte vitale to nalezy doslac jeszcze kilka dokumentow. Fotokopia dowodu osobistego i przetlumaczony odpis aktu urodzenia. Super. Szkoda tylko, ze dokladnie te same dokumenty juz skladalam. Lekko wkurzona wyslalam niezwlocznie co potrzeba, liczac, ze moja carte vitale przyjdzie po Nowym Roku. W styczniu ni widu ni sluchu, wiec wraz z TZ, ktoregos dnia pojechalismy do odpowiednika polskiego NFZ spytac o status mojej karty (w koncu maja wglad w takie rzeczy, bo wszystkie karty robione sa w jednym miejscu). Tam powiedzieli, ze nie moga nam pomoc i mamy sie udac bezposrednio do ubezpieczalni, czyli do LMDE. Bedac w Montpellier po odbior dyplomu, zahaczylam o agencje, gdzie czekalam chyba z 40 minut, tylko po to, zeby dowiedziec sie, ze agentka, z ktora rozmawialam wprowadzila mnie w blad i w moim przypadku (jestem obcokrajowcem) wyrobienie carte vitale zajmuje do 6 miesiecy!!! 3 miesiace trwa przyznanie "peselu" stalego, bo obecnie mam tymczasowy, a kolejne 3 miesiace wyrobienie karty. SWIETNIE. Pytam sie goscia, czy moze sprawdzic status mojej sprawy i czy wszystkie dokumenty sa w porzadku. Status "w toku". Mysle sobie: "dobrze, ze chociaz dokumenty sa ok".
Kilka dni temu otrzymalam kolejny list z formularzem do wypelnienia i prosba o doslanie fotokopii mojego dowodu osobistego (ktora juz wysylalam 2 razy).
Generalnie to juz sama nie wiem czy sie smiac czy plakac.
Mozecie sie dziwic, czemu tak mi zalezy na tej karcie, przeciez i tak czesto do lekarza nie chodze. No nie, ale:
1) ze wzgledu na brak karty i moj tymczasowy numer, musze placic w aptece za leki, ktore powinny byc darmowe, farmaceuci odrzucaja moj numer twierdzac, ze jest nieprawidlowy,
2) wielu pracodawcow wymaga posiadania carte vitale (tak! to kolejna chora sytuacja i bledne kolo, no bo jak mozna miec karte, skoro nie jest sie ubezpieczonym, a nie jest sie ubezpieczonym, bo sie nie pracuje?).
Francja to kraj absurdow. Serio.
Podobna sytuacje mialam przy okazji zakladania konta bankowego, gdzie pracownik poprosil mnie o dokument potwierdzajacy to, ze jestem ubezpieczona konkretnie w LMDE (ten bank i moja ubezpieczania maja "deal" miedzy soba i zakladajac tam konto moglam liczyc na tansze oplaty). Niestety na tamta chwile nie bylam jeszcze oficjalnie zarejestrowana w LMDE, bo zeby to zrobic potrzebowalam numeru konta bankowego ;) Bledne kolo nr 2!
Ogolnie jesli w urzedzie lub gdziekolwiek ktos Wam mowi, ze na cos czeka sie miesiac, to przemnozcie to x2, a dla wiekszej pewnosci x4.
Wyrabiajac karte miesieczna na przejazdy pociagiem, mialam ja dostac w ciagu 2 tygodni, a dostalam po ponad 2 miesiacach.
Zona mojego tescia czekala na swoja carte vitale 18 miesiecy (!!!) tylko dlatego, ze wczesniej miala wspolne ubezpieczenie i wspolna karte ze swoim mezem, a po rozwodzie musiala wyrobic swoja. Jak dla mnie troche przeginka...
Ponoc, jesli zalezy Wam na carte vitale, a np. wasz partner ja juz posiada, to warto dopisac sie do jego ubezpieczenia, wtedy uzywacie jego numeru, a wasza karta przychodzi po miesiacu. Ponoc. Tak slyszalam.
To tyle jest chodzi o wylewanie zali na francuska skomplikowana administracje! Na pewno jest ona zdecydowana wada tego kraju.
Kilka dni temu otrzymalam kolejny list z formularzem do wypelnienia i prosba o doslanie fotokopii mojego dowodu osobistego (ktora juz wysylalam 2 razy).
Generalnie to juz sama nie wiem czy sie smiac czy plakac.
Mozecie sie dziwic, czemu tak mi zalezy na tej karcie, przeciez i tak czesto do lekarza nie chodze. No nie, ale:
1) ze wzgledu na brak karty i moj tymczasowy numer, musze placic w aptece za leki, ktore powinny byc darmowe, farmaceuci odrzucaja moj numer twierdzac, ze jest nieprawidlowy,
2) wielu pracodawcow wymaga posiadania carte vitale (tak! to kolejna chora sytuacja i bledne kolo, no bo jak mozna miec karte, skoro nie jest sie ubezpieczonym, a nie jest sie ubezpieczonym, bo sie nie pracuje?).
Francja to kraj absurdow. Serio.
Podobna sytuacje mialam przy okazji zakladania konta bankowego, gdzie pracownik poprosil mnie o dokument potwierdzajacy to, ze jestem ubezpieczona konkretnie w LMDE (ten bank i moja ubezpieczania maja "deal" miedzy soba i zakladajac tam konto moglam liczyc na tansze oplaty). Niestety na tamta chwile nie bylam jeszcze oficjalnie zarejestrowana w LMDE, bo zeby to zrobic potrzebowalam numeru konta bankowego ;) Bledne kolo nr 2!
Ogolnie jesli w urzedzie lub gdziekolwiek ktos Wam mowi, ze na cos czeka sie miesiac, to przemnozcie to x2, a dla wiekszej pewnosci x4.
Wyrabiajac karte miesieczna na przejazdy pociagiem, mialam ja dostac w ciagu 2 tygodni, a dostalam po ponad 2 miesiacach.
Zona mojego tescia czekala na swoja carte vitale 18 miesiecy (!!!) tylko dlatego, ze wczesniej miala wspolne ubezpieczenie i wspolna karte ze swoim mezem, a po rozwodzie musiala wyrobic swoja. Jak dla mnie troche przeginka...
Ponoc, jesli zalezy Wam na carte vitale, a np. wasz partner ja juz posiada, to warto dopisac sie do jego ubezpieczenia, wtedy uzywacie jego numeru, a wasza karta przychodzi po miesiacu. Ponoc. Tak slyszalam.
To tyle jest chodzi o wylewanie zali na francuska skomplikowana administracje! Na pewno jest ona zdecydowana wada tego kraju.
No niestety tak to jest z ta francuska biurokracja. Moj TZ czekal na karte rok, potem dzwonil zeby sie zapytac co sie stalo, odpowiedzieli ze zaginely jego dokumenty i musi doslac nowe. Dziwne tylko ze nikt mu tego wczesniej nie powiedzial. U mnie bylo szybciej. Jak zaczelam pracowac, zlozylem dokumenty w listopadzie i juz w lutym mialam karte.
OdpowiedzUsuńzginely dokumenty... masakra!
UsuńJa też czekałam rok! Ale odkąd zatrudniam obcokrajowców i zajmuję się pośredniczeniem miedzy nimi a CPAM, wiem, że powyżej 2 MSC trzeba dzwonić raz w tygodni pytać sie z co z naszym dossier. Inaczej można czekać w nieskończoność! Powodzenia :)
OdpowiedzUsuńnom, tylko mnie odsylaja do agencji ciagle i tylko tak moge cos zalatwic, a w agencji jak ktos odbierze tel to swieto... specjalnie musialabym sie fatygowac i godzine jechac do Montpellier...
Usuń