piątek, 19 września 2014

Zaskoczenie

Do napisania nowej notki zbieram się już od zeszłego tygodnia. Niestety nie mam zupełnie czasu na siedzenie przy komputerze. Praktycznie całe dnie spędzam w szkole, a do tego dochodzi ogrom zadań domowych i nadganianie zagadnień, których nie znam... zagadnień tych jest sporo ponieważ dostałam się na poziom B2 :) Zupełnie nie wiem jakim cudem, gdyż, jak pisałam poprzednio, wydawało mi się, że testy kompetencji położyłam całkowicie i nie liczyłam nawet na poziom B1, tymczasem dostałam się jeszcze wyżej. Długo nie mogłam w to uwierzyć i myślałam, że to jakaś pomyłka - w prawdzie po tylu latach jestem z tym językiem osłuchana i sporo zawsze uczyłam się w domu, ale francuski miałam zaledwie przez 2 semestry, co daje w sumie 90 godzin (poziom A2.1). Dla porównania koleżanka z grupy miała 700 godzin. Przepaść jest niesamowita, choć generalnie nie odczuwam jakieś znaczącej różnicy między naszymi poziomami. Oczywiście w grupie są osoby mówiące lepiej i gorzej, jednak wydaje mi się, że skoro przydzielili nas do tego poziomu to wiedzą, co robią ;) Kilka osób zdecydowało się na podejście do testu jeszcze raz i dostało się na poziom wyżej, czyli C1. Ale zdarzyły się też migracje w druga stronę - jedna dziewczyna nie dawała rady  i przeniosła się niżej.
Ukończenie poziomu B2 w mojej szkole łączy się z otrzymaniem dyplomu uniwersyteckiego i możliwością kontynuowania studiów licencjackich na pierwszym i drugim roku. Na wyższych szczeblach wymagany jest poziom C1. Dodatkowo pod koniec semestru można przystąpić do egzaminu DELF, który jest międzynarodowy, a tym samym honorują go wszystkie uczelnie, nie tylko Uniwersytet Paul Valery, na którym jestem. Otrzymanie dyplomu ukończenia poziomu B2 otwiera również drzwi do kariery zawodowej we Francji - osobom mówiącym na tym poziomie dużo łatwiej jest znaleźć pracę. Większość pracodawców zatrudniających obcokrajowców wręcz wymaga od nich posiadania certyfikatu na poziomie co najmniej B2. Słyszałam nawet opinie, że nie ma sensu zdawać egzaminów DELF na niższym poziomie niż wspomniany wyżej. Egzamin DELF jest dodatkowo płatny. Ja wciąż zastanawiam się czy do niego podejść teraz na B2, czy za kilka miesięcy np. w sesji letniej na C1. Jeśli uda mi się znaleźć jakąkolwiek pracę po skończeniu tego semestru to prawdopodobnie podejdę do egzaminu DELF innym razem, na wyższym już poziomie - DALF C1.
Najważniejszą zaletą kursu semestralnego na uniwersytecie jest jego wysoki poziom i narzędzia, które oferuje do nauki języka (np. pracownia multimedialna, pracownia fonetyczna itp.). Oprócz tego wspaniale jest poznać ludzi z całego świata i wspólnie wymieniać się doświadczeniami i informacjami nt. swojego kraju czy języka. W mojej grupie przeważają Chińczycy i Norwegowie. Oj Azjatów i Skandynawów jest tu naprawdę sporo! Z tymi drugimi fajnie rozmawia się po angielsku, gdyż mówią na bardzo wysokim poziomie. Azjaci wolą rozmawiać po francusku, dlatego ja szczególnie lubię przebywać z moimi dwiema koleżankami z Chin i Japonii :) Oprócz tego, w mojej grupie są osoby z Korei, Laosu, Jordanii, Kolumbii, Chile i Ukrainy, także totalny mix. W całym instytucie jest tylko jeden Polak, z którym już zdążyłam się zapoznać na wspólnym obiedzie :) Coś nas mało! Trzeba to zmienić ;)
Plan zajęć jest do przeżycia, choć denerwują mnie długie przerwy pomiędzy lekcjami. Nie mówię tu o przerwie lunchowej, która we Francji zawsze trwa minimum godzinę, ale o przerwach późniejszych. Osobiście nie potrzebuję aż pół godziny na siusiu ;)



Z przedmiotów opcjonalnych należało wybrać 2, które nas najbardziej interesują. Zdecydowałam się na Francais des affaires (francuski w ekonomii/biznesie) oraz litterature. W związku z tym piątek mam wolny! A uwierzcie, że ten jeden dzień weekendu więcej jest zbawienny przy takim ogromie prac domowych.
W związku z moim powrotem do wersji studenckiej, nabyłam również fałszywe okulary:





Brat TŻa dokucza mi, że to cios w policzek dla wszystkich "prawdziwych" okularników, ale ja po prostu lubię zmieniać swój wygląd i zawsze podobały mi się fajne, duże oprawki :)
A na zakończenie przedstawiam Wam Gecko, który jest pod ochroną. Gecko jest stworzeniem bardzo ciekawym, ze względu na budowę swoich łapek, poza tym żywi się insektami, m. in. komarami. Przywitał mnie jak wychodziłam z domu. Cudziak, no nie? :)



Dajcie znać ewentualnie co Was interesuje związanego z Francją, jaka tematyka, czego chcielibyście się dowiedzieć. Ostatnio sprawdzałam cenę szamponu dla koleżanki - takie propozycje też wchodzą w grę ;)

8 komentarzy:

  1. Zawsze chciałam nauczyć się mówić po francusku, takie marzenie, chociaż jedno zdanie powiedzieć z tym boskim akcentem ;)
    Ja na odwrót-chętnie bym porzuciła moje okulary, ale mus to mus :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja francuski polubilam dopiero z czasem, wciaz sie z nim oswajam. Nie byl to nigdy moj ulubiony jezyk ;)

      Usuń
  2. Gratuluję dostania się na poziom B2! Z własnego doświadczenia wiem, że to już "wyższa szkoła jazdy" i nauka na tym poziomie naprawdę jest już bardzo intensywna i wymagająca. Trzymam mocno kciuki za Twoje dalsze postępy i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, skonczylo sie pitu pitu, rozmowy o pogodzie i inne podobne ;)

      Usuń
  3. Gratuluję B2 :)
    Jak byłam na wymianie studenckiej to też poznałam ludzi z całego świata i to było najlepsze doznanie :)
    A okularki są spoko :) nie spadają z nosa? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowe znajomosci to chyba najwiekszy plus takich wymian, czy kursow :) Oprocz samej nauki jezyka oczywiscie! ;) Okularki sa super, nie spadaja :)

      Usuń
  4. Zdawalam DELF b2 w maju i na szczescie mam juz dyplom. Swoja przygode z j.fr zaczynalam wlasnie od takich kursow dla obcokrajowcow, w grupie mialam kolezanki z calego swiata, ale Polakow nie bylo. Bardzo milo wspominam ten okres. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluje :) Ja jednak coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze podejde do DALF C1 za kilka miesiecy.

      Usuń