czwartek, 21 sierpnia 2014

Meldunek z obczyzny - pierwsze 2 tygodnie we Francji :)

Uffff... w końcu odpaliłam swój komputer. Aż ciężko uwierzyć, że od przeprowadzki minęły już ponad 2 tygodnie :) Powoli zaczynam się tutaj czuć jak u siebie, choć ciężko mi było na początku, gdyż nie wiedziałam co, gdzie się znajduje, jakie są zasady panujące w domu TŻ itd. Wiadomo, że każdy ma swoje przyzwyczajenia i żyje według własnego harmonogramu :) Zupełnie inaczej jest przyjechać tu na tydzień lub dwa na wakacje i być gościem, niż mieszkać razem. U nas było o tyle fajnie, że gdy przyjechałam TŻ miał jeszcze 1,5 tygodnia urlopu, więc mieliśmy mnóstwo czasu by nacieszyć się sobą, ogarnąć mieszkanie, zrobić miejsce na moje rzeczy, dokupić meble, dodatki. Jakoś tak wszystko nam płynnie poszło, bez zgrzytów czy kłótni i na razie jest bajkowo :)
Moje paczki przyszły już następnego dnia po przylocie, więc dokładnie 4 dni od ich nadania. Jedna z nich była lekko otwarta, ale nic nie zginęło. Reszta - bez zarzutu. Podczas transportu złamały mi się jedne kolczyki, ale TŻ je skleił, więc nie było problemu. Przeraziła go natomiast ilość moich rzeczy, szczególnie butów i przyznam, że do teraz mamy problem z ulokowaniem ich w szafie ;)
W poniedziałek pojechaliśmy na chwilę do taty TŻa, chwila przerodziła się w kilkugodzinne spontaniczne posiedzenie przy pizzy i dobrym winie. Tato TŻa wraz z żoną przyjęli mnie bardzo ciepło i wznieśli toast za moją przeprowadzkę do Francji :) Było przemiło, a najbardziej śmialiśmy się, gdy próbowałam nauczyć ich kilku polskich zwrotów :D Niektóre nasze szeleszczące wyrazy są dla nich nie do wymówienia ;) Zaprosili nas znów na kolację w tę sobotę :)
Od 13/08 do 17/08 odbywała się w mieście znana i lubiana Feria de Beziers, czyli festiwal oparty na corridzie. W Arenach trwały walki byków, a na kilku scenach w różnych częściach miasta odbywały się koncerty i imprezy. Centrum miasta było zamknięte dla ruchu ulicznego, a wszystkie miejsca były wypełnione ludźmi świętującymi, tańczącymi, biesiadującymi. Po prostu jedna, wielka impreza :) Każdy dzień ferii obfitował w różne atrakcje, nie tylko związane z corridą. Pełen program możecie zobaczyć pod tym linkiem: Feria de Beziers 2014
My wybraliśmy się w piątek obejrzeć sławną już paradę. Ulicami miasta przechodzą artyści - głównie orkiestry i grupy taneczne, ubrani na kolorowo i wykonujący różne utwory i układy taneczne. Niesamowite przeżycie :) Mam kilka filmików, które może uda mi się wrzucić przy kolejnej okazji.
Po obejrzeniu parady udaliśmy się na bd Jean Jaures, gdzie napiliśmy się świeżego piwa z piwiarni jednego z kolegów TŻa. Piwo jest przepyszne i staje się powoli jednym z rozpoznawanych produktów regionalnych Langwedocji.


  
La Gorge Fraiche występuje w dwóch rodzajach: blonde i blanche. Sama nie wiem, które wolę bardziej - ciągle mi się zmienia ;) W każdym razie od kiedy pojawił się ten browar, nie pijemy z TŻem żadnego innego.
W ostatni weekend udaliśmy się też na plażę do Les Orpeillieres, która leży dokładnie pomiędzy Serignan a Valras. Jest to chyba moja ulubiona plaża w okolicy - mniej uczęszczana (chociaż ciężko było znaleźć miejsce parkingowe...), przez co nie ma tłoku, a jednocześnie bardzo naturalna i czysta.




Kilka fotek z instagrama :) Jesli macie ochotę mnie tam śledzić - jestem pod nickiem petite_iria :) 
A oto w jakich warunkach muszę uczyć się francuskiego... ;)




A bientot!

14 komentarzy:

  1. O, gdybym ja takie warunki do nauki miała to na pewno włoski szybciej by wchodził do głowy ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurczę trzeba mieć dużo odwagi żeby zmienić tyle w swoim życiu. Podziwiam! :)
    ale czego nie robi się z miłości. ;)

    Ps: kiedyś już podczytywałam Twojego bloga ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj długo biłam się z myślami czy wyjeżdżać. Na początku w ogóle nie chciałam o tym słyszeć ;)

      Usuń
  3. "Polka, którą miłość do pewnego Francuza zaprowadziła na gorące i malownicze Południe :)" :D idę czytać poprzednie notki bo mnie zaciekawiła Twoja historia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele jest informacji o nas i naszym związku, gdyż staram się więcej pisać o samej przeprowadzce, emigracji i nowym kraju :)

      Usuń
  4. Ohhh cudownie, po prostu magicznie. Mam nadzieje, że życie we Francji da Ci tylko to co najlepsze :) Można Ci tylko pozazdrościć odwagi i możliwości :)
    Mam nadzieję, że będzie Wam dobrze i miłość będzie kwitła jak najpiękniejszy kwiat :)
    Fajnie by było jakbyś opisała jak się poznaliście i Waszą historię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Francja to kraj wielkich możliwości, ale niestety ma również wiele minusów... mam nadzieję, że z czasem się z nią polubię ;) Co do naszego związku to wolałabym chronić w miarę naszą prywatność :)

      Usuń
  5. Kiedyś też marzyłam aby zamieszkać we Francji :)
    Piękny kraj i cudowny język.
    Powodzenia w nowym miejscu i w nauce francuskiego .
    Czekam na Twoje dalsze losy, pozdrawiam cieplutko z Wiednia
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdy o tym nie marzyłam, a języka nienawidziłam :D No i trafiłam tutaj... musisz zmienić strategię ;)

      Usuń
  6. Mogłabym mieszkać we Francji, szczególnie na południu. Jakby się trafił jakiś uroczy Francuz jestem otwarta na poranne bagietki :)
    Mój brat uczy się francuskiego namiętnie, może dołączę, bo zawsze ten język mnie fascynował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Francuzi potrafią być uroczy, szczególnie ci rdzenni ;) Są dobrze wychowani i wiedzą jak traktować kobiety :)

      Usuń
  7. kurcze, żałuję że teraz nie mam chwili, ale chętnie przeczytam Twoją historię z przeprowadzką od początku. nad Francją to ja tylko latałam ;p ah, żeby ktoś dla mnie tak chciał zmienić swoje życie, mój mężczyzna to jeszcze się wyprowadzać od mamy nie chce! za mało kusząca jestem:D.

    OdpowiedzUsuń