Moje paczki przyszły już następnego dnia po przylocie, więc dokładnie 4 dni od ich nadania. Jedna z nich była lekko otwarta, ale nic nie zginęło. Reszta - bez zarzutu. Podczas transportu złamały mi się jedne kolczyki, ale TŻ je skleił, więc nie było problemu. Przeraziła go natomiast ilość moich rzeczy, szczególnie butów i przyznam, że do teraz mamy problem z ulokowaniem ich w szafie ;)
W poniedziałek pojechaliśmy na chwilę do taty TŻa, chwila przerodziła się w kilkugodzinne spontaniczne posiedzenie przy pizzy i dobrym winie. Tato TŻa wraz z żoną przyjęli mnie bardzo ciepło i wznieśli toast za moją przeprowadzkę do Francji :) Było przemiło, a najbardziej śmialiśmy się, gdy próbowałam nauczyć ich kilku polskich zwrotów :D Niektóre nasze szeleszczące wyrazy są dla nich nie do wymówienia ;) Zaprosili nas znów na kolację w tę sobotę :)
Od 13/08 do 17/08 odbywała się w mieście znana i lubiana Feria de Beziers, czyli festiwal oparty na corridzie. W Arenach trwały walki byków, a na kilku scenach w różnych częściach miasta odbywały się koncerty i imprezy. Centrum miasta było zamknięte dla ruchu ulicznego, a wszystkie miejsca były wypełnione ludźmi świętującymi, tańczącymi, biesiadującymi. Po prostu jedna, wielka impreza :) Każdy dzień ferii obfitował w różne atrakcje, nie tylko związane z corridą. Pełen program możecie zobaczyć pod tym linkiem: Feria de Beziers 2014
My wybraliśmy się w piątek obejrzeć sławną już paradę. Ulicami miasta przechodzą artyści - głównie orkiestry i grupy taneczne, ubrani na kolorowo i wykonujący różne utwory i układy taneczne. Niesamowite przeżycie :) Mam kilka filmików, które może uda mi się wrzucić przy kolejnej okazji.
Po obejrzeniu parady udaliśmy się na bd Jean Jaures, gdzie napiliśmy się świeżego piwa z piwiarni jednego z kolegów TŻa. Piwo jest przepyszne i staje się powoli jednym z rozpoznawanych produktów regionalnych Langwedocji.
La Gorge Fraiche występuje w dwóch rodzajach: blonde i blanche. Sama nie wiem, które wolę bardziej - ciągle mi się zmienia ;) W każdym razie od kiedy pojawił się ten browar, nie pijemy z TŻem żadnego innego.
W ostatni weekend udaliśmy się też na plażę do Les Orpeillieres, która leży dokładnie pomiędzy Serignan a Valras. Jest to chyba moja ulubiona plaża w okolicy - mniej uczęszczana (chociaż ciężko było znaleźć miejsce parkingowe...), przez co nie ma tłoku, a jednocześnie bardzo naturalna i czysta.
Kilka fotek z instagrama :) Jesli macie ochotę mnie tam śledzić - jestem pod nickiem petite_iria :)
A oto w jakich warunkach muszę uczyć się francuskiego... ;)
A bientot!




O, gdybym ja takie warunki do nauki miała to na pewno włoski szybciej by wchodził do głowy ;)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie warunki pomagają :)
UsuńO kurczę trzeba mieć dużo odwagi żeby zmienić tyle w swoim życiu. Podziwiam! :)
OdpowiedzUsuńale czego nie robi się z miłości. ;)
Ps: kiedyś już podczytywałam Twojego bloga ;)
Pozdrawiam!
Oj długo biłam się z myślami czy wyjeżdżać. Na początku w ogóle nie chciałam o tym słyszeć ;)
Usuń"Polka, którą miłość do pewnego Francuza zaprowadziła na gorące i malownicze Południe :)" :D idę czytać poprzednie notki bo mnie zaciekawiła Twoja historia :)
OdpowiedzUsuńNiewiele jest informacji o nas i naszym związku, gdyż staram się więcej pisać o samej przeprowadzce, emigracji i nowym kraju :)
UsuńOhhh cudownie, po prostu magicznie. Mam nadzieje, że życie we Francji da Ci tylko to co najlepsze :) Można Ci tylko pozazdrościć odwagi i możliwości :)
OdpowiedzUsuńMam nadzieję, że będzie Wam dobrze i miłość będzie kwitła jak najpiękniejszy kwiat :)
Fajnie by było jakbyś opisała jak się poznaliście i Waszą historię ;)
Francja to kraj wielkich możliwości, ale niestety ma również wiele minusów... mam nadzieję, że z czasem się z nią polubię ;) Co do naszego związku to wolałabym chronić w miarę naszą prywatność :)
UsuńKiedyś też marzyłam aby zamieszkać we Francji :)
OdpowiedzUsuńPiękny kraj i cudowny język.
Powodzenia w nowym miejscu i w nauce francuskiego .
Czekam na Twoje dalsze losy, pozdrawiam cieplutko z Wiednia
Kasia
Ja nigdy o tym nie marzyłam, a języka nienawidziłam :D No i trafiłam tutaj... musisz zmienić strategię ;)
UsuńMogłabym mieszkać we Francji, szczególnie na południu. Jakby się trafił jakiś uroczy Francuz jestem otwarta na poranne bagietki :)
OdpowiedzUsuńMój brat uczy się francuskiego namiętnie, może dołączę, bo zawsze ten język mnie fascynował :)
Tak, Francuzi potrafią być uroczy, szczególnie ci rdzenni ;) Są dobrze wychowani i wiedzą jak traktować kobiety :)
Usuńkurcze, żałuję że teraz nie mam chwili, ale chętnie przeczytam Twoją historię z przeprowadzką od początku. nad Francją to ja tylko latałam ;p ah, żeby ktoś dla mnie tak chciał zmienić swoje życie, mój mężczyzna to jeszcze się wyprowadzać od mamy nie chce! za mało kusząca jestem:D.
OdpowiedzUsuńKiedyś przyjdzie i na Twojego faceta czas ;)
Usuń